‹‹ poprzedni artykuł   strona główna   następny artykuł ››
Przeżytek

   I jakoś tak w początku ferii belferskie skojarzenie sytuacyjne z Podstawą Programową uderzyło mnie (wraz z mrozem) w głowę.
Można w tym momencie zapytać: a cóż to za dokument? W skrócie: zapis, który jest  swoistym zawieszeniem między minimum a maksimum zdobywanych przez ucznia umiejętności z wyraźnym zaakcentowaniem celów kształcenia oraz ram działalności edukacyjnej szkoły. Jestem chyba ryzykantem – w poprzednim zdaniu zauważamy tyle nowomowy, iż warto przejść do pytania drugiego: a jakaż to sytuacja wspomniane skojarzenie wywołała?
   Miałem ostatnio przyjemność uczestniczenia w zajęciach feryjnych skierowanych  do dzieci. W ich trakcie zachęcaliśmy wychowanków do znajdowania informacji o planetach Układu Słonecznego – tematem bowiem spotkań był Kosmos. Poszukiwania składały się z dwóch etapów i teren badań był zarówno komputerowy, jak i książkowy. Każdy z naszych milusińskich miał obowiązek poszperania i tu, i tam. Jak można było przypuszczać większość dzieciaków od razu chciała zasiąść przed komputerem. Przecież to nic trudnego – wpisujemy w wiadomą wyszukiwarkę np. słowo „neptun” i wiadomości mamy na tacy. No to – jak mówią uczniowie – wklepaliśmy słowo klucz. W niecałe pół sekundy uzyskaliśmy blisko dwadzieścia milionów wyników. O przyczepach do samochodów osobowych, składzie budowlanym, biegach na orientację, centrum nurkowym, kłopotach finansowych jednej z toruńskich firm. Odsyłacz do wolnej encyklopedii też się pojawił – problem tylko w tym, że dane o mimośrodzie, peryhelium, aphelium i okresie orbitalnym oraz synodycznym stanowiły trudny do udźwignięcia informacyjny bagaż. Znalezienie ścieżki do czytelnych i jasnych zapisów było dla dzieci niesamowicie trudne. Po komputerowej analizie przeszliśmy do sali, w której zgromadzono książki i czasopisma (wypożyczone z zaprzyjaźnionych bibliotek, przyniesione przez instruktorów) także – a może jednak przede wszystkim – te skierowane do dzieci. W krótkim czasie zebrano mnóstwo informacji. Warto wspomnieć o tym, iż lwia ich część powiązana była z rysunkami i zdjęciami, które „wszystko” wyjaśniały. W końcu komputerowo-papierowych zmagań zapytałem małych poszukiwaczy, gdzie łatwiej się szukało. Odpowiedzi mogą się Państwo domyślać, choć ma ona więcej wspólnego z Gutenbergiem niż z systemem binarnym...
   Czy mi może odbiło? Czy w czasie walki o wolny i nieskrępowany dostęp do danych internetowych ja tutaj do używania słowa (i nie tylko) drukowanego wzywam?
Nie, to nie tak – po prostu: „umiejętność wyszukiwania, selekcjonowania i krytycznej analizy informacji” warto wzbogacać drukiem. Przechodząc obok księgarni, kupmy czasem jakiś przeżytek.

PS Solidne zmiany programowe mamy już w szkołach podstawowych i gimnazjach; w przyszłym roku szkolnym pojawią się one w szkołach średnich. Może warto więc zaglądnąć pod adres: http://www.reformaprogramowa.men.gov.pl/ksztalcenie-ogolne/podstawa-programowa

2012-01-31

Dodaj swój komentarz

Nick / imie:
 
Komentarze
dariusz Olejniczak 2012-03-24 10:45:42
Serdeczne gratulacje! Nagroda im. Janusza Korczaka tym jest cenniejsz, bo jest z nadania UCZNIÓW. "Przeżytek" jak widać jest w cenie. Nic dodać.Powodzenia.
kujon 2012-02-06 23:28:35
W bibliotekach za wypożyczenie książęk z biblioteki będzie trzeba płacić za prawa autorskie.
dariusz Olejniczak 2012-02-02 16:14:20
Mówiłem, że chorzowski Batory i Słowak to najlepsze szkoły... belfer doceniony za zachęcanie do czytania w dobie kompa i netu. Dla "niekujonów" obciachem jest przyznanie belfrowi racji, a dla "kujonów" pokazanie dorgi do wiedzy to jest to!...Pozdrawiam.
Ketom 2012-02-01 23:37:14
Panie Profesorze! To dzięki, miedzy innymi, takim Ludziom jak Pan nasza Batorówa jest taka jaka jest!
rodzic 2012-02-01 19:07:11
A ja trzymam kciuki za to, aby przeżytkiem nie stali się tacy nauczyciele jak Pan:)